Na wstępie pragnę nadmienić, że pojawi się tylko jedno zdjęcie w celu podkreślenia jego zmaczenia.

Tak, SZACHT-MACHT w mniej niż dwudziestu ruchach i bez straty figury. Przynajmniej ta gra mi dzisiaj wyszła, bo w statki przegrałam. Byłam naprawdę blisko wygranka, lecz Weronika (pozdrawiam Cię) w ostatnim momencie znalazła ostatni z moich okrętów do zatopienia. Gra w czołgi natomiast pozostała nierozstrzygnięta. Powód? Dzwonek. Drugi? W szkole nie można mieć niebezpiecznych przedmiotów, a taki strzelający ołówek to jeszcze komuś może oko przestrzelić omyłkowo. Trzymajcie się od nich z daleka! Dodatkową ochronę zapewnia lektura epickiego bloga. link
Z poważaniem,
Ja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz