Jestem pod wrażeniem samej siebie. Tydzień? Przesadziłam. Ostatnio za dużo piszę. Czy to źle? Możesz odpowiedzieć na maile: 111psow@wp.pl albo w komentarzu. W szkole nudy na pudy. Tylko na matematyce obliczaliśmy miejsce zerowe, a na polskim wchłonęło mi ćwiczenia. Ubyło. Zero. Null. Z moich obliczeń wynika, że nie mam już ani książki, ani ćwiczeń.
Na przerwie okazało się, że pozostało kilka miejsc na wycieczkę z księdzem. Ucieszyłam się. Finalnie znalazłam się w połowie stawki, jeśli chodzi o listę chętnych. W czwartek przyniosę pieniążki.

Niepokoi mnie Kaja, która powiedziała, że wkrótce trzeba składać podania do liceum, a ja jestem w kropce. W dwukropku. Wielokropku. Średniku filozoficznym. Nie sądziłam, że więcej myśli napędzi mi banalny z pozoru wybór szkoły niż SP 5. Nie, żebym się nie cieszyła z liceum, o nie! Każde miejsce, w którym Katarzyny nie ma i na pewno nigdy nie będzie, uznaję za godne siebie. Właśnie... Oszukała mnie, mała, skorumpowana, głośna, pulchna... pączek, miałam na myśli pączka.

Przed chwilą, szukając powyższego obrazka w sieci, znalazłam artykuł na temat ilości słodkości, którą można zjeść bez szkody dla wątroby. Moja wątroba, a także organy sąsiednie muszą być niezadowolone. Przepraszam.
Mama powiedziała, że jutro muszę zjeść niesmaczną zupę, żeby nie umrzeć z głodu. Ja się już położę, bo muszę wymyślić unik.
Z poważaniem,
Ja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz